”Lokatorka” – JP Delaney, premiera 14.06.2017 265


Tytuł: Lokatorka

Autor: JP Delaney

Liczba stron: 457

Wydawnictwo: Otwarte

Data permiery: 14.06.2017

 

Nie bez powodu wybrałam sobie dzisiejszą datę na publikację mojej opinii na temat ”Lokatorki”. Za równy miesiąc będzie miała ona swoją premierę, a ja już dzisiaj chciałabym abyście zapisali tę datę w kalendarzu. 14.06.2017 – warto zapamiętać i tego dnia udać się do księgarni po własny egzemplarz. Moim zdaniem ta książka powinna znaleźć się w każdej domowej biblioteczce, ale po kolei…

Idealne mieszkanie

Wymarzona lokatorka

Doskonała zbrodnia

Emma, poprzednia lokatorka, już nie mieszka przy Folger Street 1, na jej miejsce wprowadza się Jane. Obie łudząco do siebie podobne, nie tylko fizycznie, ale także emocjonalnie – obie po traumatycznych wydarzeniach pragną nowego początku. Mieszkanie – surowe, nowoczesne i z góry narzuconymi przez właściciela dziwnymi regułami wydaje się idealnym miejscem na uporządkowanie życiowego chaosu i odrzucenia wspomnień bolesnej przeszłości. Lokatorki łączy coś jeszcze – dziwna więź z Edwardem, właścicielem apartamentu, która powstaje po wprowadzeniu się do mieszkania. Musi być jednak coś, co różni nasze bohaterki. I jest – Emma nie żyje, Jane żyje. Jeszcze.

A teraz, moi kochani, chciałabym abyście na chwilkę oderwali się od lektury tego tekstu i zrobili listę wszystkich rzeczy, które uważacie w swoim życiu za niezbędne. Ile punktów zapisaliście? Jeśli wpisaliście na swoją listę (a na pewno to zrobiliście…) książki, to zaopatrzcie się w czytnik, ponieważ podejrzewam, że w mieszkaniu przy Folger Street 1 tylko w takiej formie książki są dozwolone.

Więcej Wam nie zdradzę, bo sama sięgając po tę książkę nic więcej nie wiedziałam. Zrobiłam sobie ulubioną herbatę i poczłapałam do sypialni z myślą, że przeczytam 3 rozdziały przed snem, w końcu następnego dnia czekało mnie ważne spotkanie i musiałam być wypoczęta. Była 22:00. Otworzyłam książkę i zaczęłam zagłębiać się w historię. Zapomniałam o tym, że miałam przeczytać tylko trzy rozdziały. Zapomniałam o tym, że herbata mi stygnie. I zapomniałam o tym, że skoro świt muszę wstać. Przez tę książkę się płynie, dosłownie. Każdy rozdział kończył się tak, że musiałam rozpocząć kolejny…A że rozdziały są dość krótkie, powiedzenie „jeszcze tylko jeden rozdział” nabrało nowego znaczenia. Gdy przypomniałam sobie o tym, że powinnam zerknąć na zegarek, byłam przekonana, że czytałam maksymalnie przez godzinę. Była 3:34 nad ranem, budzik miałam nastawiony na 6:00, herbata była lodowata, a ja byłam w połowie książki i MUSIAŁAM dowiedzieć się, co będzie dalej… Coż, miałam jeszcze ponad dwie godziny spania, lub czytania… Oczywiście wybrałam to drugie. 😉

Rzadko kiedy zdarza mi się tak wkręcić w książkę, że nie widzę jej wad, albo wyłapuje jakieś podczas czytania, ale cała treść mnie tak pochłania, że szybko o nich zapominam. Tak właśnie było w przypadku „Lokatorki”. Jeśli posiada jakieś wady, to ja nie jestem w stanie ich wymienić. Od pierwszych zdań trzymała mnie w zaciekawieniu, a każda kropka zmuszała do rozpoczęcia kolejnego zdania. W rozdziałach przeszłość przeplatała się z teraźniejszością, a przerywniki w postaci różnych dziwnych pytań sprawiały, że angażowałam się całą sobą w lekturę, zastanawiąjąc się, jak sama bym postąpiła. To było genialne!

Czy wspominałam już, że książkę Wam polecam? W takim razie polecam ją jeszcze raz – już teraz wpiszcie sobie w kalendarz datę jej premiery i koniecznie po nią sięgnijcie. Tylko pamiętajcie – wygospodarujcie sobie parę godzin wolnego, bo nie da się od niej oderwać.


Dodaj komentarz

265 komentarzy do “”Lokatorka” – JP Delaney, premiera 14.06.2017