„Larista” – Melissa Darwood 14


Tytuł: Larista

Autor: Melissa Darwood

Wydawnictwo: Kobiece, seria Young

O książkach Melissy Darwood usłyszałam po raz pierwszy w poprzednim roku. Bo właśnie rok temu swoją premierę miało „Luonto”, które bardzo chciałam przeczytać. Jednak to nie od tej książki rozpoczęłam swoją przygodę z Autorką. W kwietniu tego roku trafiłam na „Tryjon” i przepadłam. I mimo że o „Tryjonie” Wam dzisiaj nie napiszę, to jednak chciałam Wam wspomnieć o tym tytule, ponieważ to właśnie dzięki tej książce pokochałam twórczość Melissy i to właśnie dzięki tej książce z zamkniętymi oczami (hm, może być to problematyczne) sięgnę po wszystko, co wyjdzie spod jej pióra. A dzisiaj będzie o „Lariście”. O pozycji, która jest wznowieniem debiutu literackiego Melissy i jednocześnie początkiem serii „Wysłannicy”. Dzisiaj będzie o książce, której zostałam Ambasadorką i jestem z tego bardzo dumna.

Wierzycie w przeznaczenie? Wierzycie w to, że gdzieś na świecie chodzi sobie Wasza druga połówka i czeka, aż się znajdziecie? A może już się Wam to udało? My z Adrianem trafiliśmy na siebie 13 lat temu. Byliśmy młodzi, zakochani i szczęśliwi. I wierzyliśmy w ten związek. Dzisiaj nadal jesteśmy zakochani i szczęśliwi, ale trochę starsi i nadal wierzymy w nasz związek. Mieliśmy dużo szczęścia odnajdując się tak szybko i dając wiarę uczuciom, a nie modzie na próbowanie, eksperymentowanie i szukanie. Nie musieliśmy już dłużej szukać. Jesteśmy dla siebie pierwsi i jedyni. 🙂 

Piszę Wam to wszystko, ponieważ „Larista” jest właśnie taką historią o milości, przeznaczeniu i drugich połówkach. O tym, że warto być cierpliwym i czekać. Bo czasem wystarczy jedno spojrzenie, jedno spotkanie, jedno słowo, które zmienia wszystko.

Przepowiednia, 

która zmieniła losy całego rodu

Miłość,

która zmieniła życie jednej dziewczyny

Larysa właśnie skończyła 18 lat i przygotowuje się do matury. Chociaż ma najlepszą przyjaciółkę, kochających rodziców i talent malarski, to czuje, że czegoś jej w życiu brakuje. Odkąd pamięta marzyła o wielkiej miłości, takiej na całe życie. Wierzy, że gdzieś na świecie, czeka na nią druga połówka.

Larysa nie wie, że wkrótce jej całe życie się zmieni. Niespodziewanie poznaje dwóch nieznajomych – Gabriela i Daniela. Oboje mają względem niej plany. Tylko jeden z nich ma przyjazne zamiary. Czy dziewczyna wybierze właściwie?

L’amore a prima vista

Szukacie idealnej książki na wakacje? Na letnie wieczory na balkonie, nad jeziorem, pod namiotem? Wasze poszukiwania właśnie się skończyły. „Larista” to idealna historia na długie i parne popołudnia. Historia, która przeniesie Was w niesamowite miejsce i dzięki której poznacie niesamowitych bohaterów. Bo nie tylko Larysa i Gabriel skradną Wasze serca. Jest przecież jeszcze Zuza i świetni rodzice głównej bohaterki.

Losy Larysy śledziłam z wypiekami na twarzy i mimo że jestem od niej sporo starsza, to między nami pojawiła się nić porozumienia. Ja w jej wieku (hm, brzmi to tak jakbym była stara) też marzyłam o wielkiej miłości i właśnie wtedy ją spotkałam. A dzięki temu, co się zaczęło dziać w życiu głównej bohaterki z przyjemnością cofnęłam się do moich, naszych, początków. Dzięki tej książce znowu poczułam się, jakbym miała 17 lat i dopiero co poznała Adriana.

Z książką spędziłam bardzo przyjemny dzień. Tak, wciągnęłam się od pierwszej strony i przestałam czytać dopiero, gdy trafiłam na ostatnią kropkę. Lubię takie książki. Książki, w których czuję emocje towarzyszące bohaterom. Dodatkowo Melissa ma wielki talent do przemycania ważnych i istotnych treści w bardzo przyjemny sposób. Dzięki temu przeżyjemy nie tylko miłe chwile z lekturą, ale także zmusimy się do refleksji nad wieloma sprawami. Nieświadomie, treść książki sama prowadzi nas w kierunku zadumy i sprawia, że dostrzegamy coś, co jest ważne, a na codzień niewidoczne. 

Nasze wybory są ważne. Nasze postępowanie jest ważne. I nasze życie jest ważne. Elementy, a ściślej ujmując bohaterowie nie z tego świata pomagają nam to ujrzeć, ale o tym musicie się przekonać czytając „Laristę”

Jeśli mnie śledzicie na instagramie (tak, teraz jest ten moment, w którym możesz to nadrobić!), to wiecie, że lubię czytać młodzieżówki. Lubię czytać książki o miłości, tej pierwszej i niewinnej. I lubię towarzyszyć bohaterom podczas budowania relacji i uczucia między nimi. W tej książce znalazłam wszystko to, za co tak kocham młodzieżówki. Ma w sobie młodość, świeżość, niewinność i odrobinę fantastyki. Ale żeby nie było zbyt słodko – historia jest chwilami mroczna i przepełniona tęsknotą i strachem. Wszystko jest idealnie wyważone i sprawia, że książkę czyta się z przyjemnością i nie chce się jej odkładać.

 

P.S. Razem z Mariolą zapraszam Was także na instagramowe konto Wysłanników, które razem prowadzimy.

„Larista” jest także na facebooku.


Dodaj komentarz

14 komentarzy do “„Larista” – Melissa Darwood